zwierzaczki z ogrodu wyobraźni Babci Irenki
Lis Barnaba - profesor kurnikowy. Donoszę o tym w kolejnym wierszu:

Lis Barnaba 

Koło domku biegnie ścieżka

A przy ścieżce lisek mieszka.

Norkę ma dwupoziomową

Zawsze przyjąć gości gotową.

Pokoje ma wysprzątane

Wywietrzone, odkurzone.

W oknach wiszą firaneczki

Zapachowe świecą świeczki.

 

Ot, powiecie, toż to norka

No, ale norka profesorka,

Bo nasz lis Barnabą zwany

W świecie całym szanowany

Dostał tytuł profesora

Od kolegów co się wczoraj

Na zebraniu naradzili

I…nominacje mu wręczyli.

Zasłużoną, bo wiadomo

Dotąd tylko mądre sowy

Miały tytuł naukowy,

A lis nie był doceniany.

Za kradzieże potępiany.

Robiono wiele hałasu,

Choć tylko od czasu do czasu

Zaglądał do kurników,

Bardziej z sympatii do drobiu

Niż z niecnych wybryków.

 

Odkąd został profesorem

Był dla innych lisów wzorem.

Skończyły się nocne wypady,

A zaczęły naukowe narady.

Biegały za nim zwierzęta wszelkie

Małe, duże i wielkie

I wołały; Profesorze

Co tam słychać w pańskiej norze?

Pisze Pan dziś felietony?

Może wiersze dla swej zony,

Albo śmieszne zgadywanki

Dla córeczki swej Zuzanki?

Gdzie Pan dzisiaj ma wykłady?

O, nie wpadnę, nie dam rady!

 

Dziwiły się kury ogromnie

I gdakały nieprzytomnie.

Obwieszczały na podwórku:

Dla lisa nie ma ratunku!

On w birecie spaceruje

Głośno przy tym peroruje

Jakieś bardzo mądre zdania.

No, wprost nie do słuchania.

 

Kogut zaś popadł w depresję.

No i stracił swą koncesję

Na dozorcę kurzego stada.

Nie musi w nocy pilnować

Czy lisek się cicho skrada.

Lecz nie je, nie pije,nie pieje

Oj, źle się w kurniku dzieje!

 

Minął roczek, drugi, trzeci

I powiem Wam drogie dzieci,

Że już znudził się Barnabie

Nadany tytuł naukowy.

I znowu zaczął z kolegami

Chodzić do kurników na łowy.

Biegały za nim zwierzęta wszelkie

Małe, duże i wielkie

I wołały: Profesorze,

Zrezygnować Pan nie może!!

Tak po prostu nie wypada

Nie, to normalna żenada!

Kto to widział, profesorze

Toż to ujma na honorze!

 

Na to rzecze lis Barnaba;

Trudno, może nie wypada,

ale... To nie dla mnie, mówię

Wam Ja naturę lisią mam.

Ja do niecnych spraw mam chęci

Mnie nauka już nie kreci.

Ja nie lubię dyscypliny.

Wole zastrzyk adrenaliny

Kiedy z grzędy zwijam kurkę

Lub zaglądam poprzez dziurkę

Do obory lub kurnika

Wtedy dreszczyk mnie przenika

I wywijam w górze kitą.

Przekąskę mam wyśmienitą!

To ja lubię, to mi gra. ha,ha,ha

Ale księgi, biret, toga

Dajcie spokój, czasu szkoda!

Nie potrzebny mi tytuł naukowy.

Do dymisji jestem gotowy!

 

Skończyło się namawianie

Jak lis rzekł, tak się stanie

Bo szkoda na naukę czasu,

Gdy lisa ciągnie do lasu.

c894c8e10fbe713d5798c94afb0c8234.jpg
6838ce6ea0165ce7b174e938f121935a.jpg
3dd0a0e56e283317ba3ab28a621f1004.jpg
fcedfb50066c6a03a3454484534ccd47.jpg